Żuławy i Powiśle: spotkanie po latach [Aleksandra Paprot]

W niedzielę poszliśmy z grupą na mszę do cerkwi. Zajęliśmy miejsce w ostatniej ławce. Wtedy podszedł do mnie pan Władysław i powiedział, że koniecznie muszę usiąść koło jego żony – przecież znamy się już z wczorajszego wywiadu! Z chęcią przyjęłam zaproszenie i pani Teresa została moją przewodniczką podczas mszy. Uważnie przyglądałam się częstotliwości i sposobowi w jaki wykonuje znak krzyża oraz przysłuchiwałam się słowom pieśni religijnych. W pewnym momencie podczas mszy zauważyłam starsze małżeństwo zajmujące miejsce w jednej z pierwszych ławek po prawej stronie. Ich twarze wyglądały znajomo… Po dłuższej chwili przypomniałam sobie to spotkanie z 12 lipca 2010 r. Moje pierwsze badania terenowe na Żuławach Elbląskich prowadzone z poznańskimi etnologami. Jeden z pierwszych wywiadów: jadę na rowerze wśród żuławskich łąk z pasącymi się na nich łaciatymi krowami, wzdłuż nich kanał melioracyjny i niekończący się rząd wierzb. W oddali dostrzegamy dom – podobno mieszka tam małżeństwo Ukraińców, którzy przyjechali na Żuławy w 1947 r. Przyjmują nas, długo rozmawiamy, robimy wspólne zdjęcie w ogrodzie pełnym czerwonych begonii. Koleżanka Magda wysyła im potem list z pamiątkowym zdjęciem.

Ponad sześć lat później spotykam ich w Dzierzgoniu. Po mszy podchodzę do nich z wielką nadzieją, że mnie jednak pamiętają.Przedstawiam się, a na ich twarzach od razu pojawia się uśmiech. Wymieniamy się numerem telefonu, zapraszają mnie do siebie, umawiamy się na wtorek. Tym razem zabieram ze sobą dwójkę studentów: Marcina i Damiana. Po drodze Karolina i Ola zostają na wywiad w Zwierznie. My jedziemy dalej. Odtwarzam w pamięci trasę do domu tych państwa – nic się nie zmieniło, tylko pora roku. Gospodyni z radością otwiera nam drzwi i zaprasza do środka. Zaczyna opowiadać nam o przyjeździe na Żuławy, o trudnej pracy w gospodarstwie, wielu wyrzeczeniach, ale również kultywowaniu tradycji ukraińskich, o teatrze młodzieży ukraińskiej w Krzewsku, w którym występował również jej przyszły mąż. Oglądamy zdjęcia z czasów młodości, widzimy wiele fotografii ludzi w tradycyjnych koszulach z wyszywankami. Dzieci recytujące wiersze na festiwalu kultury ukraińskiej w Elblągu, zdjęcia ślubne syna – zawsze widać na nich świadomość noszonego stroju. Państwo, ich synowie i wnuczęta rozmawiają w domu w języku ukraińskim i nikogo to nie dziwi. Pełna świadomość własnej kultury, szacunek do tradycji, a zarazem chęć do opowiadania o tym innym osobom.

Pani Janina wyciąga zza szklanej witryny zdjęcie sprzed sześciu lat – na nim gospodarze i Magda. Powtarzamy wspólne zdjęcie, ale w nieco innej aranżacji. Ustawiam aparat na stole i samowyzwalacz. Siadamy wspólnie ze studentami i państwem  po drugiej stronie. Zdjęcie zrobione. Czy spotkamy się znów za sześć lat? Mam nadzieję, że szybciej…

img_3249

Na mszy w cerkwi greckokatoliciej, fot. A. Paprot

20161012_000603

Grupa teatralna młodzieży ukraińskiej z Krzewska na Żuławach, z archiwum rodziny z Kępniewa

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s